email: darw32@poczta.onet.pl

Opowiadania - Komisarz Kleks

Jeśli oglądaliście „Naga Broń” to z pewnością zrozumiecie jakie jest przesłanie tego opowiadanka. Niemniej jednak chciałbym zaznaczyć, że jakakolwiek zbieżność osób z rzeczywistymi faktami jest przypadkowa.

Otworzył oczy i rozejrzał się niespokojnie. Coś mu nie grało. No tak..., jasne..., radio wyłączone i co do cholery stało się z meblami. Są jakieś inne i gdzie do diabła jego fotografie?!? Pewnie ma kochanka – pomyślał z wściekłością. Zaraz, zaraz..., przypomniał sobie, że to on jest u kochanki, tak czy inaczej trzeba żonie spuścić lanie, nigdy skubana nie gasi światła w lodówce.

Ubrał się i wyszedł pośpiesznie. Zdawkowo witał się ze znajomymi, po czym wszedł do swego ulubionego baru. Kaszlnął.

  • O..., widzę, ze złapałeś grypę - przyjaźnie przywitał się barman
  • Nie znam faceta i jeszcze go nie złapałem.

To już kolejna osoba, która o niego pyta - pomyślał - trzeba się tym kiedyś zająć.

Powoli sączył drinka podanego mu przez barmana..., otworzył raport kumpla z miejsca zbrodni. Nie rozumiał całej tej wylewnej pisaniny. Narzędzie zbrodni – a skąd u licha ma wiedzieć jakie są rzędy zbrodni, albo na podłodze leżał wypity denat – pewnie chodzi o pustą butelkę po denaturacie, no ale to go poruszyło do głębi, bezczelny skurczybyk, jak on mógł coś takiego napisać w oficjalnym raporcie: krawężnik obok samochodu był niesamowicie gładki??? To, że on chodzi zarośnięty niczym Runcajs po dwuletniej odsiadce nie świadczy jeszcze, że każdy policjant chodzi nieogolony!!!

Wszedł jego partner, więc dopił drinka i wsiedli do samochodu. Nie za dobrze szło mu z uruchomieniem tego grata, akurat teraz, gdy spieszą się do pracy. Kumpel go poganiał:

  • no wciśnij... cholera, no wiesz,... no ten... pedał gazu!

Orzesz ty w mordę jeża, to ja mu hotdog’i stawiałem, pomogłem wsadzić teściową, a on do mnie PEDAŁ!!! Szybciutko zaaplikował mu dwa proste..., che, che, dentysta będzie miał niezły utarg. Wyszedł zadowolony, odburknąwszy pożegnalnie :

  • Coś kurde taki zdziwiony

I wtopił się w tłum.

Jak ja teraz dostanę się do pracy. Może metrem,... e tam, setki razy już próbował tym jeździć i mu się nie udało, ale niech tam stracę..., spróbuję jeszcze raz. Wyciągnął metr, usiadł na nim i....... nic, nawet nie ruszył z miejsca. Trudno przejdziemy się..., zaczął rozglądać się troszeczkę z nudów, i upływem czasu jego zainteresowanie wzrastało do niebotycznych wymiarów. Nigdy nie przypuszczał, ze jest, aż tak popularny.. gdziekolwiek nie spojrzał wszędzie mógł zobaczyć swoją podobiznę, co prawda musiał trochę podejść do wystawy, żeby się zobaczyć no i jakość też nie była nadzwyczajna, ale co tam, potrafili go skubańcy uchwycić dosłownie w każdej pozycji. Dobra robota!

Na komisariacie wszyscy jakoś bojaźliwie patrzyli na niego..., zdążył się już do tego przyzwyczaić, zawsze tak patrzą, zazdrośnicy, żałują mu jego niebagatelnej lotności umysłu, kosmicznej bystrości no i oczywiście talentu.

Zobaczył Panią komisarz, nie lubił tej babki, kiedyś kazała mu wejść z interesem..., no i zrobił jak mówiła, kurde,... ile krzyku było, choroba, trzy dni go w kaftanie trzymali. Podeszła do niego mówiąc:

  • słuchaj Tom, nie wątpię w Twoje kwalifikacje, ale daj sobie z tym spokój, olej tą sprawę.

Łatwo powiedzieć – pomyślał - ale jak to zrobić, gdy pod ręką ani kropli wody!
Wybiegł wściekły w poszukiwaniu hydrantu!